Od „psiego piekła” do centrum edukacji humanitarnej.

Współczesność

Wojciech Sobociński

Od „psiego piekła” do centrum edukacji humanitarnej.

Ten koszmarny obrazek z dzieciństwa głęboko utkwił w mojej pamięci. Razem z dziadkiem, który nie wyobrażał sobie domu bez psa, pojechaliśmy do bydgoskiego schroniska przy ulicy Koronowskiej, by przygarnąć jakąś psinę. To co tam zobaczyliśmy budziło zgrozę. Kilka drewnianych bud niedbale wykonanych, placyk pełen błota i psich odchodów i zwierzęta uwiązane na metalowych łańcuchach. Miałem wrażenie, że mała suczka, która z nami wracała do domu została wyrwana z jakiegoś zwierzęcego piekła.

I niestety taki obraz miejsca godnego miana „psiego piekła” nadal egzystuje wśród wielu ludzi, którzy głoszą, że są tak wrażliwi, że nie odważą się odwiedzić schroniska dla zwierząt.

***

Ulica Grunwaldzka, prawie na skraju miasta. To tutaj na przełomie lat 80. i 90. XX wieku znaleziono teren pod budowę nowego schroniska. Istotnym była zmiana finansowania placówki. To już nie drobne datki i tak nie za bogatego społeczeństwa dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, ale z czasem budżet miejski przejmował utrzymywanie obiektów. Zmieniono też nazwę usuwając słowo „Bezdomnych”. Nowe „Schronisko dla Zwierząt w Bydgoszczy” to początkowo sześć boksów dla psów i barak, który miał służyć administracji i załodze. Jednak prawdziwie przełomowym momentem dla przekształcenia tej placówki w schronisko z prawdziwego zdarzenia, było zatrudnienie na stanowisku kierownika absolwentki bydgoskiej Akademii Techniczno-Rolniczej Izabelli Szolgini. Ta niebywale energiczna, a jednocześnie już posiadająca doświadczenie zawodowe w pracy w Instytucie Weterynarii osoba postawiła sobie niebywale ambitny cel – uczynić z ubogiej placówki miejsce, w którym, obok opieki nad czworonogami, prowadzona będzie edukacja humanitarna. Swoją uwagę skierowała na Wielką Brytanię, gdyż tam schroniska istniały już ponad 200 lat. Uczestniczyła w kursach dwóch uznanych stowarzyszeń : Światowej Organizacji Ochrony Zwierząt – WSPA i Brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt – RSPCA. Zdobytą wiedzę adaptowała na polskie warunki. Zmienić musiało się wiele. Po pierwsze urządzono tu boksy dla psów z wybiegami zewnętrznymi z materiałów, które łatwo czyścić i dezynfekować. Zaczął działać gabinet weterynaryjny, gdzie wykonywane są sterylizacje podopiecznych. Nowo dobrana załoga zaczęła przechodzić stosowne szkolenia od dezynfekcji po behawioralne zachowania zwierząt. Wprowadzono, wedle angielskich wzorów, systemy opieki, gdzie odnotowuje się zabiegi lecznicze i przygotowuje zwierzęta do adopcji.

W tej pracy trzeba być po części dobrym psychologiem. Trzeba mieć wyczucie, jaki pies czy kot nadawał by się dla danej osoby. Prowadzimy zatem szczegółowy wywiad, by dowiedzieć się jaki jest stan wiedzy o zwierzętach przyszłego właściciela, jakie jest mu w stanie stworzyć warunki, a nawet czy stać go finansowo na utrzymanie czworonoga” – mówi dyrektor schroniska Izabella Szolginia.

Tak, tak – dyrektor, bowiem to dzisiaj jednostka budżetowa miasta i szczególnie ostatnimi laty, tę dbałość o schronisko ze strony miejskich władz daje się zauważyć. Materialnym wyrazem tych starań jest rozbudowa Schroniska i zorganizowanie tu Centrum Edukacji Humanitarnej „Istota”. W nowo wybudowanym obiekcie znalazło się miejsce zarówno dla gabinetu lekarskiego, osobnej sali operacyjnej i zwierzęcego szpitalika. Jest tam też pralnia, suszarnia i pomieszczenie, z którym p. Szolginia wiąże największe nadzieje – sala do edukacji humanitarnej.

Nazwałam to Centrum Edukacji Humanitarnej „Istota”, bowiem to słowo klucz, słowo które wpajamy młodym bydgoszczanom. Sama od lat chodzę do szkół i uczę dzieci , że zwierzę to istota, która niewiele się od nas różni. Że boli ją tak samo i cierpi tak samo jak my. Tak samo się cieszy i ma, jak ludzie, potrzebę miłości, opieki i przyjaźni. I tej empatii wobec czworonogów będziemy tutaj uczyć. Dodatkowo, z czego niezmiernie się cieszę, poprowadzimy młodych ludzi ścieżką ekologiczno-humanitarną po schronisku, bowiem mamy na naszym terenie wiele interesujących drzew i krzewów, tak że i o nich, a nie tylko o zwierzętach,warto opowiedzieć” – dodaje dyrektor Szolginia.

***

Absolutną nowością w schroniskowej działalności jest szereg akcji i wydarzeń związanych z opieką nad domowymi pupilami. Przy placówce powstał Wolontariacki Klub Przyjaciół Schroniska, który liczy około 200 członków. Najaktywniejsi z nich regularnie przychodzą, by zająć się zwierzęcymi pensjonariuszami, od zabiegów pielęgnacyjnych, poprzez spacery, do dbania o psychikę zwierząt. „Spacery ze schroniskowymi psami” czy „Kocie godziny”, to dobra terapia i dla wolontariuszy i dla podopiecznych.

W Schronisku działa (nieprzerwanie, od 10 lat!) także „Lira”. Pod tą nazwą kryje się stała akcja „Pozytywnego szkolenia psów schroniskowych”. Rzecz w tym by pieski umiały chodzić na smyczy, wykonywać proste polecenia i umieć towarzyszyć opiekunowi. Najważniejsza jest w tych działaniach socjalizacja psów tak by umiały one zaadaptować się do domowego życia po, traumatycznych często przeżyciach. Takie zwierzę ma o wiele większe szanse na szybsze opuszczenie schroniska i na znalezienie sobie „swojego” domu.

Tej pracy nie da się wykonać bez bezgranicznie oddanych przyjaciół zwierząt. Nie wyobrażam sobie opieki bez racjonalizatorskich i gospodarskich pomysłów pana Piotra Wojsznisa. Szkolenia w „Lirze”, bez Aleksandry Gabary, nauczycielki, która wolny czas i serce oddaje zwierzakom. Ważny jest też dobór empatycznych opiekunów zwierząt. I takich tu mamy. Mamy też domy tymczasowe, gdzie te najbardziej wrażliwe lub wymagające stałej opieki medycznej zwierzęta w domowych warunkach czekają na nowych opiekunów. Taki wspaniały dom prowadzą na przykład państwo Małgorzata i Roman Borowikowie z pobliskiego Łochowa” – mówi dyrektor Szolginia.

Środowisk do których schronisko dociera jest wiele. Studenci Uniwersytetów Trzeciego Wieku, pensjonariusze domów opieki społecznej czy przedsiębiorcy to grupy, dla których przygotowywane są specjalne akcje. „Srebrny czas dla ludzi i zwierząt” czyli wizyty u osób starszych to już stały punkt działalności schroniskowej.

Dobrym strzałem” okazała się też akcja „Pies w biurze”. Okazało się, że wielu przedsiębiorców chętnie widzi pracowników z psami w pracy.

I tak zdobyliśmy wielu sponsorów dla naszej placówki. Międzygminny Kompleks Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura, sieć sklepów zoologicznych „Moby Dick”, Hurtownia Zoologiczna „Dingo”i cukiernik p. Adam Sowa. To nasi wypróbowani, a co ważniejsze, niebywale szczodrzy sponsorzy. Współpracując z OTOZ Animals Oddziału kujawsko-pomorskiego mamy środki, na przykład, na wydanie ponad 700 talonów na sterylizację rocznie, czy też na kocie budki i na kilka ton jedzenia dla karmicielek wolno żyjących kotów. A już o sercu mieszkańców miasta nie wspomnę. Wzruszam się, gdy ludzie przywożą do nas zebrane wśród znajomych, a potrzebne zwierzętom akcesoria, od jedzenia, przez zabawki do podkładów higienicznych, żwirku dla kotów i koców. Ciepło mi na sercu gdy mały czy młody człowiek miast kwiatów na komunię czy na ślub prosi rodzinę i gości o zbiórkę dla zwierząt w schronisku. A takich ludzi jest w naszym mieście naprawdę wielu. Po cichu sobie myślę, że to trochę i moja zasługa, że ta edukacja humanitarna zmienia ludzi na lepszych wobec zwierząt, co musi przenosić się automatycznie na ich stosunek do ludzi” – podsumowuje dyrektor Izabella Szolginia.

artykuł z Kalendarza Bydgoskiego 2019 wydanego przez Towarzystwo Miłośników Miasta Bydgoszczy.

 

Izabella Szolginia

2020-06-01T15:09:12+02:00